Nie było innej opcji. Babeczki musiały pojawić się na blogu szybko i to w mojej najulubieńszej formie! Kto mnie zna, ten wie, jak wielką miłością pałam do babeczek z kremem (po angielsku: "Cupcakes"). Za każdym razem na nowo urzekają mnie i Bakesaurusa swoim wyglądem, wielkością, możliwością dekoracji, no i przede wszystkim, smakiem. Są idealną porcją na jeden raz. To tak, jakby dostać na deser (śniadanie, lub lunch, lub kolację, lub przekąskę, lub podwieczorek...) swoje własne, indywidualne ciasteczko! Z nikim nie trzeba się dzielić... no, chyba, że z Bakesaurusem. On musi spróbować wszystkiego, co i ja.

Smak tej babeczki tworzył się tak naprawdę przez dobrych parę lat. Pierwszy pojawił się krem. Uwielbiam białą czekoladę i mogłabym dodawać jej do każdego przepisu. Dlatego kiedy natrafiłam na przepis na krem maślany na bezie szwajcarskiej (swiss meringue buttercream) z różnymi opcjami smakowymi, naturalną rzeczą było dla mnie wybranie wersji z białą czekoladą. Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy wyszedł mi krem (to było w czasach kiedy większość deserów była opatrzona komentarzem z mojej strony "Ja wiem, że nie wygląda, ale jest całkiem smaczne!"), wsadziłam w niego palca (ooo... a o wsadzaniu palca w krem to zrobię chyba oddzielny post), spróbowałam i zaniemówiłam.

Pierwszy, i chyba jedyny raz w życiu, bezwiednie pomasowałam się po brzuszku i wykrztusiłam z siebie "Mmmmm". To był przełom. Druga pojawiła się idealna czekoladowa babeczka. Kiedyś, w 2011 roku, postanowiłam polecieć do USA, po to, aby nauczyć się piec idealne babeczki. Wtedy jedyną opcją wydawał się program Camp America (zdecydowanie polecam!) i praca w kuchni, tak więc zaplikowałam. Miałam to szczęście, że trafiłam na niesamowity camp w sercu Vermont (na który jeździłam aż do 2014 roku), gdzie byłam pomocnikiem doświadczonego kucharza, a raczej kucharki. To ona podzieliła się ze mną przepisem na prawdziwe, amerykańskie babeczki, czekoladową i waniliową, z których to do tej pory korzystam i bardzo jej za to dziękuję.

Trzeci komponent mojej najulubieńszej babeczki pojawił się pod koniec 2012 roku, kiedy zaczęłam pracować w jednej z warszawskich cukierni, Qki. Otóż to właśnie tam robią najlepszą bezę jaką kiedykolwiek jadłam i to oni tak naprawdę wymazali z mej pamięci smak kupnej, sztucznej bezy ze sklepu. W sezonie, Qki robi tort bezowy z kremem na bazie mascarpone, migdałami i domowej roboty konfiturą z żurawiny. Ich tort zainspirował mnie do dorzucenia do mojej babeczki właśnie takiej kwaskowatej żurawinki, co, nie powiem, było strzałem w dziesiątkę! Moja babeczka w końcu uzyskała formę idealną, na którą to bez wahania mogę się teraz podzielić z wami przepisem.

Czekoladowe babeczki z żurawiną i kremem z białej czekolady

12 babeczek

Składniki:

Ciasto:

115g miękkiego masła

3/4 szkl. cukru

2 średniej wielkości jajka

1 op. cukru wanilinowego

1 szkl. mąki

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczka sody oczyszczonej

1/2 łyżeczki soli

1/3 szkl. kakao

3/4 szkl mleka

Krem:

3 białka

160-200g cukru pudru

szczypta soli

300g masła o temp. pokojowej

200g białej czekolady

+ pół słoiczka żurawiny

+ świeża żurawina do ozdoby

Przygotowanie:

1. Wypiecz babeczki. Nagrzej piekarnik do 180oC. Wyłóż blachę do pieczenia muffinek papilotkami. W misce utrzyj masło z cukrami na puszystą, jasną masę. Dodawaj po jednym jajku i miksuj do całkowitego połączenia się. W oddzielnej misce wymieszaj razem mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i kakao. Na przemian dodawaj po trochu suchych składników i mleka, zaczynając i kończąc na suchych. Piecz przez 20-25 minut, aż wykałaczka włożona w środek babeczki będzie sucha. Studź przez 10 minut w formie, potem wyłóż na talerz.

2. Przygotuj krem. W misce wymieszaj białka z cukrem pudrem. Ogrzewaj w tzw. kąpieli wodnej, czyli ponad gotującą się w wodą. Weź garnuszek, wlej do niego wody i zagotuj po czym zmniejsz gaz i połóż na nim miseczkę z białkami tak, aby nie dotykała dnem gotującej się wody. Podgrzewaj do całkowitego rozpuszczenia cukru. Następnie przelej masę do czystej miski, dodaj szczyptę soli i ubijaj na sztywną pianę przez 8-10 minut, aż białka osiągną temperaturę pokojową. Stopniowo dodawaj masło, dalej ubijając, aż krem zacznie wyglądać na gładki, bez nierozbitych grudek masła. Na sam koniec dodaj białą czekoladę, którą również najlepiej jest roztopić w kąpieli wodnej. Dokładnie wymieszać.

3. Dekorowanie babeczek. Wyciąć po kawałku ciasta z każdej babeczki wlać do środka konfiturę z żurawinki. Przykryć kremem (można użyć rękawa cukierniczego), lub ładnie nałożyć łyżką lub nożem.

4. Delektować się kwaskowato-słodkim smakiem babeczki.

Smacznego!

K. & Bakesaurus

Zaloguj się aby dodać komentarz