Jesień powoli odchodzi w niepamięć, a daje o tym znać fakt, że w niektórych częściach kraju zaczął prószyć śnieg. Nie pozostaje nic innego, jak zaszyć się w domu, nałożyć ciepłe skarpety i delektować się smakiem gorącej czekolady... w trochę innej formie niż zwykle ;-)


Są tu jacyś fani masła orzechowego? Tak? To super! Specjalnie dla was - połączenie masła orzechowego i sernika. Intensywny i ciężki deser w wersji mini - czyli idealnej, na raz, po której nie ma uczucia przesłodzenia i przedobrzenia ;-)

Miękkie w środku, kruche na zewnątrz. Maślane z dodatkiem czekolady. Gorzkiej, mlecznej lub białej - waszej ulubionej. Czyli klasyczne Amerykańskie ciasteczka chocolate chip cookies z czekoladowymi kawałkami czekolady. W sam raz jako słodka przekąska na powrotną podróż Cakesaurusa...

Uff... znalazłam chwilę czasu, aby wstawić post na bloga! No, nie powiem, wizyta kuzyna Bakesaurusa zajmuje mi dużo czasu. A to herbatka, a to ciasteczko, a to pogaduchy... Cakesaurus jest przesympatycznym dinozaurem, ale też wymagającym. Dowiedziałam się, że uwielbia ciasta i tarty z bananami! Nie mogłam więc zaproponować dla niego nic lepszego jak tartę banoffee! Banoffee to połączenie dwóch angielskich słów "banana" oraz "toffee", czyli banan i toffee. Pierwszy raz zetknęłam się z tym połączeniem będąc w Londynie. Tego dnia przekułam sobie język i musiałam jeszcze iść do pracy i przez 8 godzin przyjmować zamówienia. Jako, że język miałam spuchnięty niemiłosiernie i nie dałam rady niczego zjeść, w jednej z kawiarni zamówiłam zimniutkiego shake'a banoffee (wierzyłam, że dodatkowo pomoże na opuchliznę...). Wow! Wow! I jeszcze raz - wow! Macie czasem tak, że wiecie, że coś do siebie super pasuje i zostało wręcz stworzone, aby być jedzone razem? Np. mozarella, pomidor i bazylia. Albo szpinak i czosnek. Jabłka i cynamon. Ja mam tak z bananem i toffee. Nie można tego jeść oddzielnie! Spróbujcie tego połączenia a będziecie zachwyceni! A w szczególności w postaci słodziutkiej tarty banoffee!