Dzisiaj szybki przepis na blogu na karmelkowe florentynki zanim wstawię resztę pyszności, które zrobiłam w tym tygodniu :) Takie karmelki są idealną propozycją dla fanów twardych cukierków. Wzbogacone są o solone orzeszki ziemne, co dodaje im wyrazistości. Trochę jak słony karmel (co ja mam z tym słonym karmelem?!)! Super się je przygotowuje, bo po prostu wali dużym kawałkiem karmelu o stół lub inną płaską powierzchnię, czyli przepis zdecydowanie dla lubiących się wyżyć! A najlepsze jest w nich to, że można je wykorzystać na całe mnóstwo sposobów! Ja swoje robiłam do mini serniczków z masłem orzechowym, jako ozdobę. Nigella poleca je jako drobne prezenty przy okazji świąt bądź Mikołajek. Wedle uznania! A już niedługo przepis na wspomniane mini serniczki z masłem orzechowym, którym florentynki posłużyły jako ozdoba.

Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Nigella Świątecznie".

P.S. Bakesaurus pojechał w rodzinne strony odwiedzić kuzyna, taka trochę piąta woda po kisielu, ale czasem trzeba. I z tego, co mi wiadomo, kuzyn przyjedzie niedługo i do niego...! ;) Będą dwa dinozaury w domu?!

Nie jestem ogromną fanką serników. Całe życie było mi wpajane, że te najlepsze to te typowo Polskie, ciężkie, z domowej roboty twarogu. Sernik mojego dziadka był tak intensywny, że na spodzie gromadziła się warstwa masła. I niestety (sorki Tato!), ale lubiłam z niego tylko i wyłącznie tą maślaną warstwę, bo była niesamowicie kremowa. I właśnie taki sernik mi się zawsze marzył. Wyczytałam kiedyś, że te angielskie i amerykańskie są właśnie takie delikatnie aksamitne, rozpływające się w ustach. Jednak moje pierwsze podejście do waniliowego sernika nowojorskiego z książki Rogera Pizey'a "Small Cakes. From Fondant Fancies to Florentines" było totalną klapą. Od tamtej pory uznałam, że serników nie lubię i jeść ich nie będę. Do momentu, kiedy usłyszałam o pieczeniu ich w kąpieli wodnej! Kiedyś spróbowałam takiego sernika w jednej z białostockich knajpek i byłam w szoku, jak bardzo był kremowy i rozpływający się w ustach! Jako, że jest obecnie sezon na żurawinę, a Pani Dorota z Moich Wypieków wstawiła niedawno na bloga przepis na sernik z żurawinową pianką, pieczony w kąpieli wodnej, nie było innej opcji, aby zrobić właśnie taki :) Sernik jest niesamowicie kremowy, wychodzi idealnie równy, a smak kwaskowatej żurawinki świetnie komponuje się z waniliowym spodem. Dla mnie i dla Bakesaurusa super!

W piątek było Halloween! Wiem, że w Polsce rzadziej obchodzone święto, ale dzięki niemu, mimo wszystko, jest okazja, aby zrobić coś strasznego... i słodkiego! Założyłam się z Bakesaurusem, że upiekę coś straszniejszego od niego (dalej twierdzi, że jest najgroźniejszym dinozaurem ever i jego przodkowie byli lepsi od T-Rexa). Efekty mojej pracy znajdziecie poniżej.

Tort idealnie nadaje się dla małych i dużych brzdąców! Ma tradycyjny, intensywnie waniliowy smak, który nawet najbardziej wybrednemu dziecku posmakuje. Dodatkowo przyciąga uwagę! Pomarańczowy kolor potworka jest radosny i ciepły, co pomimo faktu, że jest to potwór, nie jest on aż tak straszny ;-) Co więcej, można w niego wbić tyle par oczu, ile jest dzieci na np. imprezie urodzinowej czy Halloweenowej! To jak dwa desery w jednym! Dzieciom posmakuje i zachwyci fakt, że jedzą potworka. A rodziców ucieszy to, że nawet jak coś krzywo się udekoruje to nic, bo przecież takie stworzenia nie są idealne, prawda?!

Jak wcześniej wspomniałam, złoty syrop kupiony przy okazji tarty z pekanami przyda się nam dziś w zrobieniu słonego karmelu do słodko-słonego brownie z cukierni BAKED. Nie bójcie się słowa "karmel". Bakesaurus też kiedyś się bał, a że to spali tyle cukru, a że to za długo będzie gotować, a że to za krótkie ma rączki do mieszania... Dobrze jest zrobić właśnie taki słony karmel na początku swojej przygody z karmelami. Ten ma w sobie wodę, więc trudniej jest go przypalić i daje nam większą możliwość kontroli. Nie bójcie się też słowa "słony". My też specjalnie dajemy mniejszą ilość soli, bo to co serwują w BAKED jest baaaardzo słone! Poza tym sól uwydatnia słodycz, więc będziecie jeszcze bardziej czuć karmel. Gwarantujemy, że wam posmakuje! Dzisiaj Bakesaurus pozwolił mi zrobić karmel samej (uznał, że jestem już na to gotowa...), jednak zapowiedział, że brownie zrobi całkowicie sam!

(Zmodyfikowany przepis pochodzący z Cukierni BAKED)